O ile pamiętam, to w Federacji Nordackiej pierwszej była centralna federalna armia, i oddzielnie zupełnie, prowincjonalne armie. Co jeśliby zrobić Zjednoczone Siły jako armię federalną ale złożoną z autonomicznymi sekcjami krajowymi w poszczególnych państwach? Zaangażowałoby to centralny rząd do współpracy z prowincjami.
Właśnie to bardzo ważna kwestia, upadek I FN był podyktowany nie tylko konfliktami pomiędzy prowincjami, ale też oddaleniem się prowincji od autorytetu centralnych władz.
Zjednoczone Siły muszą nie być tylko armią centralnego rządu, ale też armią która będzie przyjazna dla prowincji i jej mieszkańców. Do tego zadania prowincje muszą uznać Zjednoczone Siły w jakiś sposób jako swoje własne armie, a nie choć sojusznicze, to jednak obce siły.
Lepiej byłoby, gdyby Zjednoczonymi Siłami nie zarządzała jedynie jedna osoba z centralnego rządu, ale w jakiś sposób by była to wojskowa formacja kierowana także przez poszczególne prowincje, które organizowałyby lokalne sekcje i zaopatrywały. Nie wyklucza to wszakże w razie wojny odgórnego dowództwa.
Chodzi tu przede wszystkim o zaciśnięcie więzi, solidarność i współpracę. Mówię to jako doświadczony wojskowy. O ile się orientuje to teraz w II FN jest to samo co w I FN, federalna armia i lokalne armie prowincji. Nie jest to najlepsze rozwiązanie. Obywatele prowincji zamiast angażować się w federalną armię, wolą rozwijać swoje tradycyjne i lokalne, natomiast tylko jedna osoba angażuje się w federalną armię. W I FN był to JLD, a tutaj Szanowny Pan.
Wojsko to fajna rzecz i chciałbym by wojskowe ambicje prowincji i centralnego rządu zjednoczyły się co wzmocni naszą Federację.