Re: Sejmik Uleński - działamy?
Faktycznie, nie ma co zwlekać. Szybko trzeba pakować najważniejsze rzeczy i szybko do stolicy!
Faktycznie, nie ma co zwlekać. Szybko trzeba pakować najważniejsze rzeczy i szybko do stolicy!
To kiedy zaczynamy?
Lieselotte wsiadła do pendolino, przeciskając się w okolicach wejścia do WC pomiędzy koribijskimi studentami, którzy oblegali pociągi od zarania dziejów . Skierowała się do przedziału dla pierwszej klasy, który generalnie niczym się od drugiej nie różnił poza ceną. Tam odnalazła swoje miejsce, które oczywiście było przez kogoś zajęte. Po dłuższej wymianie zdań i okazaniu biletów, wygodnicki jegomość zwolnił miejsce, a Faktotum mogła z dumą okazać konduktorowi sfinansowany przez Herr @Waksman bilet.
Podróż minęła przyjemnie, Lieselotte odespała, poczytała zaległą literaturę i kiedy podjechała do dworca w Czekoladowicach, zadowolona ruszyła do wyjścia. Siłowała się z walizką po wysokich schodkach, ale w końcu udało jej się stanąć stopą w miejscu docelowym.
Ruszyła więc do firmy wynajmującej auta i zdecydowała się na stylowe auto terenowe. Chciała zrobić efekt wow przed @Waksman i @Joachim Cargalho, choć gdyby ją ktoś spytał, po co to robi, pewnie nie wiedziałaby, co odpowiedzieć.

Gdy dojechała na miejsce, stanęła autem w garażu podziemnym przy windzie i czekała na pozostałych, by mogli zobaczyć jej dzisiejszą stylizację. Przed nimi ważne zadania i ustalenia.
Podróż minęła o dziwo bardzo spokojnie i przyjemnie. No, pomijając małą sprzeczkę pomiędzy nieświadomym zwierzogrodzianinem, a @Femme Mystere, która zuchwale walczyła o swoje biletowe miejsce. W końcu się udało. Sensacja się skończyła, cała trójka usiadła i podziwiała widoki za oknem. Najpierw morze, potem góry, równina zwierzogrodzka... No i dojechali - Zwierz-Podczekoladowice? - "Przecież bilety kupowałem do Zwierzogrodu..." - zanim zdążył powiedzieć komukolwiek o swojej pomyłce Lieselotte już nie było. Wybiegł na peron - tam również pustka. Zawołał więc swoje służbowe auto ze służbowym szoferem i kazał mu jechać w miejsce w którym myślał, że ją znajdzie.
Eleganckie auto zawinęło na parking podziemny kilkanaście minut później. Wyglądając przez okno Waksman dojrzał Lieselotte opierającą się o dużą terenówkę. Zaparkowali, wysiadł i podszedł do niej - "Witam Szanowną! Mam nadzieję, że podróż pociągiem minęła przyjemnie.." - uśmiechnął się i przystąpił do przekazania złych wieści.. - "..jednak troszkę pomyłka zaszła. Jesteśmy teraz w podziemiach mojej siedziby w Czekoladowicach, a powinniśmy być... w Zwierzogrodzie. Obawiam się, że będziemy musieli się wrócić..." - tak oto uśmiech zszedł z jego twarzy. Podświadomie bał się reakcji Lieselotte bacząc na to, jak zareagowała na to, że jej biletowe miejsce było zajęte...
No i w końcu zebrali się na Sejmiku Uleńskim, który tak długo był zwoływany.
@Femme Mysterejak zwykle postawiła na wejście, które jest godne zapamiętania. I choć, zgodnie z niepisanym zwyczajem, zawsze pojawiają się jakieś małe problemy, to koniec końców spotykają się w końcu w miejscu docelowym. Auto terenowe idealnie oddawało charakter Freutu, którym zarządzała, a przywdziany strój zdecydowanie zapowiadał, iż obrady nie będą raczej czystą formalnością. Czarny płaszcz od czasu do czasu wyzywająco odsłaniał udo, zaś sam kostium podkreślał wszelkie jej walory.
Cargalho uśmiechnął się na jej widok, bądź co bądź lubił te gierki.
- Widzę, że przyjechałaś tu jak po swoje - powiedział nieco prowokująco, ostentacyjnie mierząc ją wzrokiem. Nie mógł jednak powstrzymać szczerego uśmiechu.
@Waksmanruszył przodem, prowadząc ich na właściwą salę, oni zaś kroczyli za nim.
Joachim, przeglądając swoje notatki, zagadywał jeszcze do Lieselotte - Zaczyna się ciekawa przygoda - rzekł jeszcze na podsumowanie.
Chwilę później znaleźli się już w sali obrad.

- Witam witam Panów. - Lieselotte obdarzyła obu Panów szerokim uśmiechem, a @Joachim Cargalho jak zawsze czytał jej w myślach. ? Dojechalismy nie w to miejsce?! ? dziewczyna rozłożyła ręce, udając zwód. ? To cóż, chyba nie pozostaje nam nic innego, niż obradować w Pańskich włościach, Herr @Waksman. Mam nadzieję, że ma Pan posprzątane. Możemy jechać moją terenówką! ? poklepała maskę auta.
- "No niestety... Coś tu ewidentnie zawiodło, zapewne Pani w okienku źle usłyszała. No cóż." - zwracając się do pozostałych czuł jakby się trochę winny zaistniałej sytuacji. Miał już jednak plan jak to wszystko wynagrodzić. Wysłuchawszy propozycji Lieselotte zaśmiał się i powiedział - "Cóż, tu właśnie leży problem, bo ja nawet sali konferencyjnej nie mam zagospodarowanej. Ale jak się Szanowna oferuje to możemy tą terenówką zrobić trip do samego Zwierzogrodu! Mam ze sobą dwie bombonierki z lokalnej fabryki czekolady. Wydaje mi się, że to byłaby odpowiednia zapłata." - uśmiechnął się i wyjąwszy bombonierkę z torby na ramię którą miał na sobie przekazał jedną @Femme Mystere, i drugą @Joachim Cargalho.
- "No to co? Jedziemy?" - mówiąc to podszedł do tylnych drzwi auta terenowego i nie czekając na innych usadowił się na tylnej kanapie pojazdu.
- Świetnie, to jedźmy. Kto prowadzi? - zapytała, spoglądają pytająco i z rozbawionym uśmiechem na @Joachim Cargalho, ponieważ @Waksmanjuż zdecydował i usadowił się wygodnie na kanapie z tyłu. Najchętniej też wpakowałaby się na tyły, jednak nie wiedziała, czy @Joachim Cargalhojest dobrym kierowcą i czasem nie wjadą w jakiś przydrożny rów.
- Poproszę kluczyki - powiedział pewnie w kierunku @Femme Mystere, gdyż zdecydowanie wolał mieć swoje życie pod kontrolą. Inaczej bywało, gdyby musiał wracać autem z jakiegoś bankietu, wtedy właściwie byłoby mu to obojętne. Teraz jednak nie miał wątpliwości, że ten układ będzie najlepszy. I pod względem bezpieczeństwa jazdy i pod względem zabezpieczenia wszelkich interesów.
- Będziesz miała okazję opowiedzieć Herr @Waksmano swoich planach co do Freutu. Na pewno jest tego bardzo ciekawy - powiedział z tajemniczym uśmiechem.
Nim jednak ruszyli, dopytał o konkretny cel podróży - To w końcu obradujemy w Ulenie, czy uderzamy na Sejm Muratycki? - dopytywał.
- Do sejmu, Mein Schatz. Mamy tutaj lepsze tematy do rozmowy niż praca. - odparła Lieselotte @Joachim Cargalho i ochoczo usiadła obok @Waksman. Potarła trochę nagie udo, bo jednak pogoda była raczej za chłodna na takie prezentacje i dostała gęsiej skórki. Potem wzięła swoje czekoladki. Otworzyła je na prędce, szeleszcząc przy tym głośno folijką. Wychyliła się przez lukę pomiędzy siedzeniami i poczęstowała najpierw @Joachim Cargalho. - Tylko zostaw mi marcepanowe. - ostrzegła, a gdy ten wziął swoją słodkość, podała bombonierkę @Waksman- Jako mieszkaniec Czekoladowic, Pan to chyba już nie widzi nic specjalnie dobrego w czekoladzie?- zapytała, a gdy włożyła do ust czekoladę, zamruczała - Mmmmm, pyszne. Muszę częściej u Pana bywać. - powiedziała do siebie, nie zważając na to, czy @Waksmanbyłby z tego faktu zadowolony czy też nie. - Nie ma Pan sali konferencyjnej zagospodarowanej? - udała żywe zdziwienie. - Ale sypialnię sobie Pan urządził? - zapytała zaczepnie, po czym dodała. - Nasz Oberhaupt na przykład śpi na sienniku w swojej izbie w der Sitz. On żyje jak mnich. Ciekawe, czy matkę Leszka gościł w takiej izbie. - zaśmiała się, a gdy silnik zamruczał głośno i donośnie niczym gotowy do skoku gepard, już byli w drodze do sejmu...
Ujrzawszy bombonierkę podstawioną mu przez Lieselotte bez zastanowienia się sięgnął po orzechową czekoladkę - to była jego najulubieńsza. - "Tak może się wydawać, jednakże to nadal jest dla mnie coś niezwykłego. Ten smak, ta receptura... Zwłaszcza, że ja często tu nie bywałem. Urodziłem się w Zwierzogrodzie i to w sumie tam spędziłem większość swojego życia." - opowiadając tę krótką historyjkę podgryzał wziętej czekoladki patrząc raz na skupionego na drodze Joachima, a raz na zmarzniętą Lieselotte.
Wysłuchawszy odpowiedzi @Femme Mystere, odpowiedział z małym uśmiechem na twarzy - "No niestety, nie udało się nic ogarnąć. Nie spodziewałem się w ogóle, że tu wylądujemy... Sypialnia na szczęście jest, dość przestronna, także nie narzekam." - zaśmiawszy się dojadł swój cukierek i wychylił się do przodu - "Gdzie my to już jesteśmy?"
- Jak to? Marcepanowe zarezerwowane? - dopytywał z udawanym rozczarowaniem. Zabrał więc inną losową i próbował rozpoznać jej smak. Lieselotte wypytwała Waksmana o szczegóły jego miejsca zamieszkania i zdawać by się mogło, że doskonale się przy tym bawiła. - Herr @Waksman, Pani Augentrost jako szefowa EdelBau na pewno pozwoli sobie ocenę Waszych zabudować i ich wystroju wnętrz - zaśmiał się.
Drogi Muratyki były zdecydowanie inne niż edelweisskie bezdroża. Jazda nimi była zdecydowaną przyjemnością, a brak kodeksu drogowego pozwalał na dużą swobodę. Waksman dopytywał o aktualne ich położenie. Joachim roześmiał się pod nosem - Powinienem zwolnić, czy raczej przyspieszyć? - zażartował.
W międzyczasie dało się słyszeć dźwięk rozwijanego papierka od kolejnej czekoladki. Zerknął w lusterko, szukając wzrokiem @Femme Mystere- Jak mniemam, marcepanowych już nie ma?
- Oczywiście ze wszystkich będziesz teraz koniecznie chciał marcepanowe, co? - zapytała, wciskając do buzi kolejnego marcepanowego cukierka. - Nie chcę Panu umniejszać, Herr @Waksman, niemniej jednak wydaje mi się, że nie byłby Pan w stanie mnie zaskoczyć, jeśli chodzi o wystrój. Stawiam na męskie, surowe wnętrze z nieładem. Chyba, że ma Pan manię wielkości jak większość Sarmatów na przykład. Wtedy pewnie mieszka Pan w pałacu, którego łazienka ma 90 m2. - powiedziała, uśmiechając się do niego. - To skoro to ma być sejm, to będzie Herr @Albert Fryderyk de Espada? - zapytała, po czym zciszyła głos i dodała - Powiem Panu szczerze, że zawsze się go boję.
Obserwując te całe małe kłótnie między Lieselotte, a Joachimem nie mógł powstrzymać się od chichotania. Dawno nie spotkał tak pozytywnych ludzi, bardzo cieszył się, że może spędzić czas z kimś, kto nie ma kija w czterech literach 24/7, jak to bywa u muratyckich polityków...
- "Ja jestem człowiekiem skromnym, także to starałem się odzwierciedlić w moich mieszkaniach. Może was to zdziwi, ale nie mam nie wiadomo ilu posiadłości, bo mam tylko mieszkanie własnościowe na blokowisku w Zwierzogrodzie, no i teraz dali mi mieszkanko w Czekoladowicach." - uśmiechnął się lekko i westchnął wyglądając za okno. Wypatrywał znaków drogowych aby mógł ocenić ile drogi im jeszcze zostało. - "Ah, tak, Pan Prezydent Espada również będzie w Sejmie. Nie może go nie być w sumie..." - gdy skończył mówić ujrzał znak drogowy wskazujący, że ich podróż powoli dobiega końca - "Oho, wjechaliśmy na obwodnicę Zwierzogrodu. Joachimie, na następnym zjeździe musimy zjechać, potem na skrzyżowaniu w prawo i cały czas prosto." - rzekł do @Joachim Cargalho wychylając się do przodu. Na oko zostało im około 30 minut jazdy zakładając, że unikną stania w kilkunastominutowym korku w centrum.
W międzyczasie wysłał też SMSa do @Albert Fryderyk de Espada o treści: "Będziemy za jakieś 30 minut. Sorry, że tak długo nam to zajmuje ?".
@Waksmanzgrabnie wymigał się od odpowiedzi na zaczepki Lieselotte, by wydać opinię o Prezydencie de Espadzie. Możliwe, że sam bał się wyrażać zdania o nim na forum publicznym. No nic, Joachim nie mógł już dłużej przedłużać podróży i choć nie forsował tempa, bili już praktycznie u celu. Muratyckie drogi były mocno użytkowane, choć korki pojawiały się nader rzadko. - Mimo wszystko, następnym razem przydałby się pilot dla nas - powiedział i dodał - za chwilę to ustalimy - i zerkając w lusterko, uśmiechnął się.
Pokonali posterunek stróża przed Sejmem i stanęli niemal przy samym wejściu do budynku parlamentu.
- Ktoś już jest na miejscu? - dopytywał Waksmana, by ten spróbował to odgadnąć po zaparkowanych pojazdach. Ukradkiem spoglądał, jak @Femme Mysterepoprawia swój ubiór. Podszedł do niej, zamykając drzwi od pojazdu, które były nadal otwarte - Jest zniewalajaco - zapewniał.