W głębi Wurstlandii, po zachodniej stronie gór tzw. Urnam, przebiegających przez całą długość wyspy, gdzieś mniej więcej pośrodku między północą a południem, wznosi się stacja radiowa i telewizyjna WRF (Würthland Radio und Fernsehfunk). Została ona wzniesiona gdzieś w lutym czy marcu tego roku, w ramach pierwszych prób kolonizacji interioru po powstaniu Protektoratu, i jako jeden z niewielu tak powstałych punktów - przetrwała próbę czasu po kilku miesiącach.
W czasach lutego i marca stała się głównym bastionem sił proelisowskich. Ufortyfikowana dla ochrony przed nieprzyjaciółmi elisowców, tubylcami i innymi siłami wyspy - oferowała też schronienie pionierom z upadających pierwszych kolonii. Stale nadawano komunikaty wyrażające poparcie dla Elisy, choć fale były często zakłócane i opuźniane, a (bardzo) niewielka ilość odbiorników na terenie wyspy mogłaby sprawiać wrażenie, że były to pewnego rodzaju daremne popisy. Ale jednak - w stronę stacji przybywać zaczęli dość licznie Wyrtlandczycy, ich umysły być w jakiś sposób zwabiane tymi radiowymi falami - a być może pod wrażeniem majestatu tych wysokich wież-nadajników. Prędko stali się wiernymi sługami swojej Gubernatorki, a wokół wzniosła się osada. Mogło tu mieszkać łącznie nawet ponad 300 ludzi.
Ostatnie daremne komunikaty napotkały tylko głusze. W czasie tych ostatnich mrocznych nocy, siły wroga musiały przezwyciężyć umocnienia radiostacji i doprowadziły do jej całkowitej zagłady. Wielkie wieże zostały zwalone. Z tego wszystkiego pozostały tylko przypalone ruiny i masy zwęglonych ciał. Nieliczni przetrwali, kryjąc się gdzieś po jaskiniach. Cała reszta - poniosła śmierć lub jeszcze gorszy los. Armia, zdaje się, przekroczyła góry Urnam - idąc na wschód.
ISKARIDARI 14/9/2026
W Porcie Bravo Zulu pozyskałem jedną fotografię przedstawiającą stację przed zniszczeniem.

