Wesele Wesel w Kirianopolu
*tu jeszcze nic nie ma*
*ale będzie*
B R A F F O Z U L U
*tu jeszcze nic nie ma*
*ale będzie*
B R A F F O Z U L U
Gdy Bolesław i Adelaide nadjechali do Pałacu z Bursztynu i Miedzi swoją karocą w zaledwie parę minut po zakończeniu ich zaślubin w cerkwi na drugim końcu metropolii (użyli PRZYŚPIESZACZA), radośnie skierowali się do sali tzw bankietowej. Bolesław przeniósł małżonkę przez próg, a gdy już znaleźli się w odpowiedniej sali, dali znak gotowemu już wybitnemu bardowi i artyście nordackiemu, Jackowi Insulinie, który zaczął grać jeden z swoich popisowych numerów: "Wojna Poffagi z Trolloffaniem":
@August de la Sparasan@Burek kontynuacja dyskusji czy no ffszyscy nordatczycy to obecnie potomkowie Spirytusoffa (peffnie tak)
- Proszem Państwa, bo Erich von Danke głosi, że Kiriowie pochodzą z komsmosu -
No i ffłaśnie dlatego Erich siedzi ff piffnicy, biedny.
@Franciszek von Hohenburg-Karandziej@Artur Kardacz@Erik Otton von Hohenburg@Burek @Kamiljan de Harlinitp. itd. zapraszamy btw mamy betonówkę
Pozdrawiam, i błogosławie na nowej drodze życia! A betonówkę chętnie przyjmę.
Zobaczywszy krewniaka @Franciszek von Hohenburg-Karandziej, mocno już podpity Bolesław podszedł do niego, klepiąc go po po plecach.
- Niezłe upały, co? Ja poffiem tak... Precz z (u)pałami... Tylko uważaj, co by udaru znów nie dostać...! - wymamrotał.
Witaj Tato! Wspaniale Cię widzieć! Dziękujemy!
Zobaczywszy krewniaka @Franciszek von Hohenburg-Karandziej, mocno już podpity Bolesław podszedł do niego, klepiąc go po po plecach.
- Niezłe upały, co? Ja poffiem tak... Precz z (u)pałami... Tylko uważaj, co by udaru znów nie dostać...! - wymamrotał.
- Widzi wujek, powiem tyle patrząc jaka patologia dzieje się w Sarmatii teraz bym chętnie dostał. A poza tym pralka dzwoni że szpital (połódniowy ) dochodzi .
Powiedział lekko zniesmaczony Franciszek zmierzający szukać kogoś kto jeszcze umie w miarę równo chodzić.
- Widzi wujek, powiem tyle patrząc jaka patologia dzieje się w Sarmatii teraz bym chętnie dostał. A poza tym pralka dzwoni że szpital (połódniowy ) dochodzi .
Powiedział lekko zniesmaczony Franciszek zmierzający szukać kogoś kto jeszcze umie w miarę równo chodzić.
- No, patologia patologią, ale chyba bywało tam gorzej u was? Kryspin zdaje się gitem, co myślisz, dobrze będzie rządzić? - zapytał Bolesław.