Ogniem i szablą
Sułtanat Siyah Barhir az Ruzmari-Emre wraz z grupą wiernych wojowników i ochotników przypłynął na wyspę Faradon, niosąc ze sobą misję zaprowadzenia sprawiedliwości i pokoju w tej odległej części świata. Ich statek dobił do brzegu w najbardziej wysuniętej na północ części wyspy, gdzie niebo łączyło się z bezkresnym morzem, a wiatr niósł zapach nadziei. Sułtan, pełen determinacji i odwagi, wraz ze swoimi towarzyszami ruszył w stronę pierwszej osady. Tam, ku ich zdumieniu i radości, mieszkańcy witali ich z otwartymi ramionami, gotowi przyjąć pomoc i wsparcie, które miało odmienić ich los.
Mieszkańcy osady przyjęli wojska Sułtana z ogromną radością i wdzięcznością. Zorganizowano wielkie przyjęcie na cześć Barhira i jego towarzyszy - ogniska płonęły wysoko, a zapach pieczonych potraw mieszał się z dźwiękami pieśni i śmiechu. Ludzie tańczyli, śpiewali i dzielili się opowieściami o swojej przeszłości i obecnych troskach.
Sułtan, zasiadając przy ognisku, zaczął dokładnie pytać o to, co dzieje się na wyspie. Mieszkańcy opowiadali mu historię, która zdawała się równie mroczna, co niezwykła. Kiedyś Faradon była częścią wielkiego Królestwa Elderlandu, a życie płynęło spokojnie i dostatnio. Jednak po upadku władz wiele lat temu, na wyspie zapanowała anarchia i chaos.
Najstraszniejszą z opowieści była ta o pewnym umarłym władcy, który pewnej nocy wstał z grobu. Stał się żywym grzybem - potworem o przerażającej sile i mocy, który przybrał imię McMorgotha. Odziany w czarną, błyszczącą zbroję, przemierzał wyspę, siejąc zniszczenie, grabieże i strach w sercach mieszkańców. Jego mroczna obecność zdawała się nie mieć końca.
Teraz jednak mieszkańcy osady patrzyli na Sułtana Barhira z nadzieją i wiarą. Wierzyli, że to on, z błogosławieństwem Allacha i siłą swojej szabli, pokona McMorgotha i przywróci pokój na wyspie. Charyzma Sułtana była tak wielka, że wielu mieszkańców zdecydowało się przyjąć islam, odnajdując w nim duchowe wsparcie i jedność.
Ci nowi muzułmanie z osady dołączyli do armii Sułtana, gotowi walczyć u jego boku. Pod dowództwem Barhira, z sercami pełnymi odwagi i nadziei, armia ruszyła na południe, by stawić czoła mrocznym siłom McMorgotha i przywrócić światło tam, gdzie panowała ciemność.










