Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Kontynuacja z tego wątku

 

- Jakiś czerwony - stwierdził łupieżca Hans Naparzajew, po tym jak udało mu się w końcu złowić na zaimprowizowaną wędkę dość masywną rybę słusznych rozmiarów. Na ten widok jenerał Dak Las KamFajans zerwał się znad biurka rozstawionego w poprzek pokładu kutra "Pani Oxima" i zakrzyknął, zwracając się ku swemu przybocznemu, trzymającemu łuskowate znalezisko: - Komuch! - Na ten okrzyk ożywiła się też reszta załogi i zaokrętowanych weteranów z Legionu Kiriów, niektórzy nawet od razu podnieśli broń gotową do strzału, mierząc nią w trzymaną przez Naparzajewa w rękach ichtiologiczną osobliwość. - Faktycznie, stalinek komuch - stwierdził rycerz-uczniak Marian Badylion (a właściwie to Mæriæñ Bædyliöñ, czyli fonetycznie Majriajni Bajdyliuini, ale w trosce o języki niezaznajomione z amatorską mową używać tu będę formy spolszczonej, tfu, uwspólnomówionej), ku któremu po tej wypowiedzi zwróciły się oczy bodaj wszystkich na pokładzie, więc dodał: - Tak pisze w tym "Leksykonie ryb Pollinu" - Wywołał tym jeszcze większą konsternację, wyrażoną przez KamFajansa gromkim zapytaniem: - Na bielinin, Badylion, kto normalny zabiera leksykon ryb na krucjatę? - Zapadło niezręczne milczenie, jednak tylko na sekundę: - Nikt normalny, jenerale - odpowiedział rycerz-uczniak - Leży na pańskim biurku, jenerale - stwierdził nieśmiało, podnosząc właśnie stamtąd ową księgę. - Dobra, teraz to go już zastrzelcie - odrzekł KamFajans i nagle wszystkie lufy zwróciły się w kierunku Badyliona, celując pewnie w piętnaście różnych części jego ciała. - Żartuję, żartuję. No, opuścić broń - nakazał jenerał - I oddawaj leksykon - stwierdził, przechodząc koło rycerza-uczniaka i wyrywając mu go z jego nadal lekko wzniesionej ręki. W tym momencie rozległ się głośny plusk. To wyłowiony przez łupieżcę Naparzajewa stalinek komuch postanowił skorzystać z powstałego zamieszania i wykonać wielki skok naprzód i powrócić na więc rybny do swojej podwodnej utopii przy akompaniamencie dźwięków rozczarowania jego niedoszłego łowcy i załogi. - Prewencyjny ostrzał komucha! - ogłosił KamFajans, rzucając nożykiem do papieru w wodę, w której wylądowała płetwiasta niedoszła ofiara. - Łapać go! Znacjonalizował mi kordzik! - wrzasnął, ogarnięty antykomunistycznym szałem, wychylając się za burtę z wyciągniętym pistoletem, gotowym do oddania strzału.

Przerwał mu jednak donośny głos kapitana statku, oznajmiający: - Ziemia na horyzoncie! -

Edytowane przez August de la Sparasan
  • Kocham to! 1
x-Augustus Helmut Lew Istvan Visarionowicz von Hagsen de la Sparasan de Harlin Pasha Hurrdur Iszsza
(August von Hagsen de la Sparasan de Harlin)
Kapłan kiryjski, Prezydent II Federacji Nordackiej 
 
Discord:
August (sagan Amatorii) / august_de_la_sparasan / August#6022
 
101005704499837848.pngWierny Przenajświętszego Kościoła Kiryjskiego
Opublikowano

Zmierzali na północ. Za nimi kolejne oddziały z innych okrętów, na przodzie zaś pochód zbrojnych prowadził jenerał KamFajans, tuż za nim łupieżca Hans Naparzajew, a gdzieś z tyłu, w tłumie innych, rycerz-uczniak Marian Badylion. Tego ostatniego łatwiej było usłyszeć niż wypatrzeć w masie względnie podobnie ubranych wojaków, miał bowiem ze sobą ten nieszczęsny leksykon ryb, który został mu powierzony, uznano bowiem, że lepiej będzie, aby miał ją on niż facet pilnujący statków. Jeszcze zachciało mu się łowić, a nie strzec floty Legionu Kiriów! Albo dorwaliby się do niej ci rybacy z okolicy. I o ile z perspektywy strategicznej było to w pełni logiczne i rozsądne, tak taktycznie decyzja ta była opłakana, bowiem ciekawość rycerza-uczniaka została przez powierzoną mu księgę rozbudzona, stąd też co chwila zadawał kolejne pytania ludziom wokół, mającym nierzadko - co w pełni zrozumiałe - niewielkie pojęcie o ichtiologii. - Ale co w takim razie jedzą karasie? - to pytanie przelało szalę goryczy. - Gówno! - odkrzyknął nieco już podirytowany jenerał. W tym momencie jednak zmuszony był dołączyć do tego drugi okrzyk: - Komuniści! - Wywołał to w szeregach konsternację, wyrażoną, choć pewnie nie dość trafnie, w kolejnym zapytaniu: - Jenerale, czyli karasie żywią się komunistami? - Co z kolei spowodowało jeszcze większe zadziwienie. - Nie, kurna, komuniści! Tam! Przed nami! - KamFajans wskazał dotąd niezbyt wyraźną sylwetkę miasteczka w oddali. Dotąd widoczny był głównie jego zarys, ale teraz faktycznie widać było charakterystyczną architekturę w stylu określanym w Marsylii jako "art bieudeau", zaś przede wszystkim jakiś czerwony... chyba napis. Nie, zaraz, pod nim był jeszcze jeden! Sądząc po orientalnej prezencji dotąd napotkanych mieszkańców, ewidentnie było rozsądnym uznawanie miasta za kugarskie. Ale komunistyczni Kugarzy? To coś nowego. - To nic nowego! Słyszałem o tym! To pewnie ci... no.... nie Kugarzy i nie Nandyjczycy, ale podobni! Ci, co mieszkają w Wandystanie. Zongo... Zongowie? Jakoś tak - tu jenerał zakończył analizę sytuacji i wydał jasny rozkaz: - Jest ich tu zbyt wielu, musimy udawać komunistów, coby ich nie prowokować! - Tak też uczynili, im bardziej zatem przybliżali się do miasta, tym głośniejsze wznosili okrzyki ku chwale idei i Partii. Nie było wprawdzie jasne, jakiej partii, ale ci legioniści, którzy wywodzili się z Amatorii wiedzieli, że w takich miejscach zawsze jest jakaś partia, tym z Voximy z kolei znana była z czasów II Republiki Voxlandu Idea Żuczek, zatem wznosili okrzyki, niekiedy próbując się ocierać o łamany zongyiski.

Jakież było ich zaskoczenie, gdy spotykać się zaczęli z narastającą nieufnością i wrogością. Nie wiedzieli bowiem, iż napis nad miasteczkiem głosi "Towarzysz Szopo robi herbatę na wodzie po mandu". Ale zapewne nawet gdyby mogli ów niezbyt pochlebny slogan odczytać, mało który z nich wiedziałby raczej, czym jest to całe "mandu". Widząc niezbyt przychylną reakcję tubylców już podczas przejścia przez otaczające miasto pola, przyjęli inną taktykę, zauważając, iż jedynie powtarzanie nazwy jednego z miast Zongyi Ludowej, Szo-Po-Troll, spotykało się z entuzjastycznym potakiwaniem. Tak oto pojawienie się w bastionie zongyiskich emigrantów, Couerwonjang, Legionu Kiriów poprzedzone zostało głośnym skandowaniem "Szopo troll", co Naparzejew skomentował cicho słowami: - Chyba ich duch głupkowatości ogarnął - 

Tak oto szybko zdobyto miasteczko, dziewiętnaście kilogramów rzepy scholandzkiej, zacne ilości kapusty precelkhandzkiej, trochę (a jakże!) ryb oraz nocleg w gościnie u mieszkańców zabytkowej wiejskiej części osady.

  • Kocham to! 3
x-Augustus Helmut Lew Istvan Visarionowicz von Hagsen de la Sparasan de Harlin Pasha Hurrdur Iszsza
(August von Hagsen de la Sparasan de Harlin)
Kapłan kiryjski, Prezydent II Federacji Nordackiej 
 
Discord:
August (sagan Amatorii) / august_de_la_sparasan / August#6022
 
101005704499837848.pngWierny Przenajświętszego Kościoła Kiryjskiego

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×
×
  • Dodaj nową pozycję...