Markus Wettin 226 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego Dużo zamieszania ostatnio wzbudziła moja wypowiedź, w której stwierdziłem, że nowe systemy informatyczne w Federacji są świetne, ale niestety nie przełożą się na polepszenie sytuacji bytowej w kraju. Stwierdziłem także, że problem FN leży gdzie indziej, i tutaj chciałbym rozwinąć swoją myśl, aby nie było niedomówień. Być może nie powiem nic odkrywczego, bo też nie byłem w stanie śledzić ostatnio wszystkich wątków, więc za wszelkie oczywiste oczywistości przepraszam. Nie będę już wracał do ikonicznego problemu, że forum niektórym działa bądź nie, bo ten temat jest już tak przeorany, że nie ma sensu go dalej wałkować. Forma obecnego forum jest tak charakterystycznym elementem tego kraju, iż nie dziwię się, że jego zmiana może budzić obawy. Ale, jak mówię, ten temat nie ma już znaczenia. Więc gdzie leży problem? To, co powiem, będzie zapewne kontrowersyjne, ale moim zdaniem FN potrzebuje znacznego uproszczenia. Obecna forma Federacji jest dość mocno rozbudowana, a demografia jest niestety nieubłagalna i to dla wszystkich państw. I tu przechodzimy do mojego głównego wniosku, a mianowicie zadajmy sobie pytanie: co można robić w Federacji Nordackiej? Okej, aktualnie, w wyniku zawirowań geopolitycznych i prób przemodelowania kraju, aktywność oraz liczba różnych wątków jest znaczna i oczywiście jest gdzie się udzielać. Jednak kilka miesięcy wstecz sytuacja wyglądała zupełnie inaczej - wiadomo, że to wina Nan Di - i obawiam się, że wcześniej czy później aktualnie trwający zapał zacznie opadać, bo niestety takimi prawami rządzą się mikronacje. I tu trzeba się zastanowić, jak zapobiec powrotowi do status quo. Wrócę teraz do tematu demografii. W Federacji Nordackiej na stałe trzeba liczyć, w porywach, na około osiem aktywnych osób, z czego do wykonywania żmudnej roboty nadaje się może pięć. To one ciągną ten kraj już od wielu lat, a ich siły i zapał w dłuższej perspektywie również mogą być różne. I tutaj dochodzimy do głównego problemu FN, o którym wspominałem wcześniej. Te raptem kilka osób "do roboty" musi ogarniać bardzo mocno rozbudowany kraj, a nawet dwa, ponieważ Winkulia w chwili obecnej to przecież także czołowi mieszkańcy Federacji. Na barkach tych kilku osób spoczywa więc aktywizacja często samotnie różnych części składowych Federacji, gdzie głównym zajęciem jest pisanie samemu ze sobą, prowadząc liczne wątki narracyjne, które są czasochłonne, co w ostateczności przekłada się na praktycznie martwe władze centralne. We władzach centralnych leży kolejny pies pogrzebany. Nie obarczałbym "regionów" za ich marazm do końca, a raczej wypalenie polityczne zainteresowanych. Jeśli na pokładzie kraju nie ma przysłowiowego "studenta prawa", to w każdym kraju bardzo ciężko jest utrzymać przy życiu władze ustawodawcze, a tu jeszcze trzeba kimś obsadzić rząd i kilkanaście zbędnych resortów, na które i tak nikt nie ma pomysłu na dłużej. Część z nich można by zastąpić bardziej łatwymi do prowadzenia jakiejkolwiek aktywności, o czym wspominałem już kiedyś w kuluarach, ale jakieś Ministerstwa Sprawiedliwości, Gospodarki, Nauki i Kultury czy nawet Spraw Wewnętrznych będą po prostu nieaktywne, bo co można z nimi robić? Praktycznie wszystkie te resorty można by połączyć w jeden i efekt byłby taki sam, a potencjalny minister miałby chociaż większy wachlarz możliwości, aby daną inicjatywę podpiąć pod jego rządową działalność. Więc co proponuję? Przede wszystkim ograniczyć w znacznym stopniu ilość stołków oraz - jeśli to możliwe - liczbę regionów, aby ilość tego wszystkiego była adekwatna do obecnej liczby aktywnych osób. Zdaję sobie sprawę, że z regionami/samorządami temat jest bardziej skomplikowany, bo każdy z nich ma swój unikalny charakter i może to budzić opór, więc nad tym muszą się zastanowić osoby, które się w nich udzielają, czy jakiekolwiek uproszczenie jest w ogóle możliwe. Dlatego wolałbym się skupić na temacie struktury władzy, gdzie spróbowałbym tak jak wspominałem wcześniej, zmniejszyć liczbę resortów i tutaj bym zostawił tylko Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych, chyba że ktoś jest sportowym czy militarnym fanatykiem, gdzie aktywność takiego resortu jest pewna, to dla takiej osoby warto powołać specjalnie dedykowane ministerstwo, jak np. Sportu, Promocji itd. Ale to tylko w przypadku, gdzie znalazłby się chętny zapaleniec na takie stanowisko, a nie obsadzanie kimkolwiek na siłę. Zaawansowane systemy informatyczne są ważne, bo przyciągają uwagę potencjalnych nowych obywateli oraz są w stanie zaaktywizować w jakimś stopniu starych. Ogromny szacunek dla ich twórców, bo ich stworzenie wymaga poświęcenia wielu godzin i nerwów, aby to dobrze działało, ale niestety nie zastąpią takiej zwykłej codziennej wspólnej aktywności mieszkańców. A żeby ona była, to trzeba stworzyć tym mieszkańcom odpowiednie warunki do tego, aby mieli gdzie ze sobą rozmawiać na forum, a nie skupiali się na prowadzeniu monologów w różnych miejscach kraju, a aktywność interpersonalna siłą rzeczy przerzuca się na Discorda. Ostatnie zawirowania spowodowały, że obywatele Nordaty znaleźli wspólny język na forum związany z różnymi inbami czy Nordackim Stołem, co przełożyło się na rekordową aktywność, ale kiedy te tematy się wypalą, wszystko wróci do sytuacji sprzed kilkunastu tygodni. To miałem na myśli, ale są to tylko i wyłącznie moje spostrzeżenia. 2 (-) Maarik Vettari
Damiano Robingren 507 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego 20 minut temu, Markus Wettin napisał: Dużo zamieszania ostatnio wzbudziła moja wypowiedź, w której stwierdziłem, że nowe systemy informatyczne w Federacji są świetne, ale niestety nie przełożą się na polepszenie sytuacji bytowej w kraju. Stwierdziłem także, że problem FN leży gdzie indziej, i tutaj chciałbym rozwinąć swoją myśl, aby nie było niedomówień. Być może nie powiem nic odkrywczego, bo też nie byłem w stanie śledzić ostatnio wszystkich wątków, więc za wszelkie oczywiste oczywistości przepraszam. Nie będę już wracał do ikonicznego problemu, że forum niektórym działa bądź nie, bo ten temat jest już tak przeorany, że nie ma sensu go dalej wałkować. Forma obecnego forum jest tak charakterystycznym elementem tego kraju, iż nie dziwię się, że jego zmiana może budzić obawy. Ale, jak mówię, ten temat nie ma już znaczenia. Więc gdzie leży problem? To, co powiem, będzie zapewne kontrowersyjne, ale moim zdaniem FN potrzebuje znacznego uproszczenia. Obecna forma Federacji jest dość mocno rozbudowana, a demografia jest niestety nieubłagalna i to dla wszystkich państw. I tu przechodzimy do mojego głównego wniosku, a mianowicie zadajmy sobie pytanie: co można robić w Federacji Nordackiej? Okej, aktualnie, w wyniku zawirowań geopolitycznych i prób przemodelowania kraju, aktywność oraz liczba różnych wątków jest znaczna i oczywiście jest gdzie się udzielać. Jednak kilka miesięcy wstecz sytuacja wyglądała zupełnie inaczej - wiadomo, że to wina Nan Di - i obawiam się, że wcześniej czy później aktualnie trwający zapał zacznie opadać, bo niestety takimi prawami rządzą się mikronacje. I tu trzeba się zastanowić, jak zapobiec powrotowi do status quo. Wrócę teraz do tematu demografii. W Federacji Nordackiej na stałe trzeba liczyć, w porywach, na około osiem aktywnych osób, z czego do wykonywania żmudnej roboty nadaje się może pięć. To one ciągną ten kraj już od wielu lat, a ich siły i zapał w dłuższej perspektywie również mogą być różne. I tutaj dochodzimy do głównego problemu FN, o którym wspominałem wcześniej. Te raptem kilka osób "do roboty" musi ogarniać bardzo mocno rozbudowany kraj, a nawet dwa, ponieważ Winkulia w chwili obecnej to przecież także czołowi mieszkańcy Federacji. Na barkach tych kilku osób spoczywa więc aktywizacja często samotnie różnych części składowych Federacji, gdzie głównym zajęciem jest pisanie samemu ze sobą, prowadząc liczne wątki narracyjne, które są czasochłonne, co w ostateczności przekłada się na praktycznie martwe władze centralne. We władzach centralnych leży kolejny pies pogrzebany. Nie obarczałbym "regionów" za ich marazm do końca, a raczej wypalenie polityczne zainteresowanych. Jeśli na pokładzie kraju nie ma przysłowiowego "studenta prawa", to w każdym kraju bardzo ciężko jest utrzymać przy życiu władze ustawodawcze, a tu jeszcze trzeba kimś obsadzić rząd i kilkanaście zbędnych resortów, na które i tak nikt nie ma pomysłu na dłużej. Część z nich można by zastąpić bardziej łatwymi do prowadzenia jakiejkolwiek aktywności, o czym wspominałem już kiedyś w kuluarach, ale jakieś Ministerstwa Sprawiedliwości, Gospodarki, Nauki i Kultury czy nawet Spraw Wewnętrznych będą po prostu nieaktywne, bo co można z nimi robić? Praktycznie wszystkie te resorty można by połączyć w jeden i efekt byłby taki sam, a potencjalny minister miałby chociaż większy wachlarz możliwości, aby daną inicjatywę podpiąć pod jego rządową działalność. Więc co proponuję? Przede wszystkim ograniczyć w znacznym stopniu ilość stołków oraz - jeśli to możliwe - liczbę regionów, aby ilość tego wszystkiego była adekwatna do obecnej liczby aktywnych osób. Zdaję sobie sprawę, że z regionami/samorządami temat jest bardziej skomplikowany, bo każdy z nich ma swój unikalny charakter i może to budzić opór, więc nad tym muszą się zastanowić osoby, które się w nich udzielają, czy jakiekolwiek uproszczenie jest w ogóle możliwe. Dlatego wolałbym się skupić na temacie struktury władzy, gdzie spróbowałbym tak jak wspominałem wcześniej, zmniejszyć liczbę resortów i tutaj bym zostawił tylko Ministerstwo Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych, chyba że ktoś jest sportowym czy militarnym fanatykiem, gdzie aktywność takiego resortu jest pewna, to dla takiej osoby warto powołać specjalnie dedykowane ministerstwo, jak np. Sportu, Promocji itd. Ale to tylko w przypadku, gdzie znalazłby się chętny zapaleniec na takie stanowisko, a nie obsadzanie kimkolwiek na siłę. Zaawansowane systemy informatyczne są ważne, bo przyciągają uwagę potencjalnych nowych obywateli oraz są w stanie zaaktywizować w jakimś stopniu starych. Ogromny szacunek dla ich twórców, bo ich stworzenie wymaga poświęcenia wielu godzin i nerwów, aby to dobrze działało, ale niestety nie zastąpią takiej zwykłej codziennej wspólnej aktywności mieszkańców. A żeby ona była, to trzeba stworzyć tym mieszkańcom odpowiednie warunki do tego, aby mieli gdzie ze sobą rozmawiać na forum, a nie skupiali się na prowadzeniu monologów w różnych miejscach kraju, a aktywność interpersonalna siłą rzeczy przerzuca się na Discorda. Ostatnie zawirowania spowodowały, że obywatele Nordaty znaleźli wspólny język na forum związany z różnymi inbami czy Nordackim Stołem, co przełożyło się na rekordową aktywność, ale kiedy te tematy się wypalą, wszystko wróci do sytuacji sprzed kilkunastu tygodni. To miałem na myśli, ale są to tylko i wyłącznie moje spostrzeżenia. Trochę racji w tym jest że tylko kilka osób ciągnie ten kraj ogólnie w sumie to mogę się zgodzić że obecna liczba resortów i ogólnie instytucji to w dużej mierze fikcja, bo faktem jest, że większość z nich istnieje tylko na papierze, a ich "aktywność" raczej nie jest widoczna na forum. Jednak mam wrażenie, że Twoja propozycja idzie w stronę drastycznego cięcia wszystkiego i zostawienia po 2-3 resorty i ewentualnie dodanie czegoś dla "zapaleńców" i ogólne uproszczenie wszystkiego do poziomu odpowiadającego dla około 5 naprawdę aktywnych osób. To logiczne, jeśli przyjąć, że demografia i zapał są stałe i nie da się ich zmienić. No ale właśnie w tym punkcie mówię stanowcze nie, bi sądzę, że naszą demografię i zapał da się zmienić tylko nie metodą dalszego zamykania się i robienia z Federacji minimalistycznego klubu dla pięciu kumpli. Uproszczenie może i jest jakimś rozwiązaniem, ale na pewno nie za wszelką cenę i nie w taki sposób, żeby zabić ostatnie iskry ambicji i narracyjnej fantazji, które jeszcze w kimkolwiek tlią. Zgadzam się z połączeniem większości resortów i ich jakąś powiedzmy decentralizacją, ale nie po to, żeby mieć mniej do roboty, tylko po to, żeby jedna osoba mogła realnie coś zdziałać i mieć z tego satysfakcję, bo chyba możemy się zgodzić, że właśnie po to tutaj jeszcze działamy. A co do regionów to tutaj jestem dużo ostrożniejszy niż Ty. Redukcja ich liczby siłą wywoła tylko kolejne szponty i masowy wyjazd ludzi (którego już byliśmy świadkiem w przypadku pewnego kraju zaczynającego się na literkę N), bo stety, czy niestety niektórzy jednak jakoś się utożsamiają ze swoim miejscem na Pollinie i lepiej tutaj iść w stronę jakichś dobrowolnych fuzji / łączonych państw stowarzyszeniowych. No i też moim zdaniem niestety ale w obecnym stanie naszego kraju nie wystarczy jedynie uprościć biurokrację, żeby ludzie nagle zaczęli masowo wracać i pisać u nas posty. Systemy informatyczne są pewnym... nazwijmy to akceleratorem, ale nie jest jakimś warunkiem koniecznym. Mam wrażenie, że jako Nordata potrzebujemy bardziej jakiegoś celu, który będzie wart wysiłku, a bardziej czegoś więcej niż utrzymanie się na powierzchni, żebyśmy się tylko nie rozpadli. Chociaż tak naprawdę jest to zadanie dla przyszłego rządu, którego składu przynajmniej na moment pisania tej wiadomości jeszcze nie znamy. Prawda jest jednak taka, że jeśli rzeczywiście będziemy mieli wszystko w dupie i wrócimy do statusu quo to tak, rzeczywiście może być słabo no ale z drugiej strony jeśli potraktujemy ten moment rekordowej aktywności jako nowe okno możliwości, a nie tylko chwilowy pik emocji, to sądzę, że mamy bardzo duże szanse na zbudowanie czegoś trwalszego. Wymaga to jednak od wszystkich wyjścia z pewnej strefy komfortu i podjęcia ryzyka, że rzeczywiście coś może nie wypalić. 1 1
Bolesław Kirianóo von Hohenburg 1 972 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego Dziękujemy za dobrą wolę i chęć doprecyzowania. Całość pomysłu jest warta przemyślenia i wybrania, na jakie rozwiązania i w jakim stopniu się zdecydujemy. Chciałbym natomiast, również na użytek nordackich kolegów, gwałtownie sprzeciwić się pomysłom upraszczania regionów. Jedną z podstawowych idei Federacji Nordackiej jest właśnie skrajnie szeroka autonomia regionów - rząd centralny nie ingeruje w życie regionów, chyba w ostateczności, a już na pewno nie decyduje o ich wewnętrznym podziale. Regiony są unikalnymi i niezależnymi elementami tej naszej układanki, które - jeśli biorą pod uwagę głos swoich obywateli - mogą dobrowolnie dołączać, odłączać się i łączyć między sobą. Jest to na pewno jakaś dodatkowa warstwa którą musi (tzn musi nie musi, pewnie będzie próbował) zrozumieć potencjalny noffy. Uważam jednak, że Nordatę trzeba rozpatrywać nie w kategoriach unitarnego państwa w miarę jednolitego narodu, jak większość mikro, ale całego ekosystemu pod jednym szyldem i z najważniejszymi uprawnieniami oddanymi na rzecz Centrali. Owszem, należy chcieć utrzymać wyż aktywnościowy, ale podstawowym priorytetem jest tu, jak zawsze, zadbanie, by Federacja pozostała najbardziej efeńską opcją na rynku, bo jak ktoś nas pobije w cechach dla nas charakterystycznych, to nie ma już dla nas ratunku. Uważam, że taka ingerencja w życie regionów przybliżyłaby nas do takiego czarnego scenariusza. Jeszcze raz dzięki, doceniam RiGM. Papa 1 1 Bolesław Kirianóo von Hohenburg de la Sparasan w Winkulii jako Mikołaj III "Gdy gardzisz mszą i pierogiem: Idźże sobie z Panem Bogiem! A kto prośby nie posłucha: W imię Ojca, Syna, Ducha!"
Damiano Robingren 507 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego Teraz, Bolesław Kirianóo von Hohenburg napisał: Chciałbym natomiast, również na użytek nordackich kolegów, gwałtownie sprzeciwić się pomysłom upraszczania regionów. Jedną z podstawowych idei Federacji Nordackiej jest właśnie skrajnie szeroka autonomia regionów - rząd centralny nie ingeruje w życie regionów, chyba w ostateczności, a już na pewno nie decyduje o ich wewnętrznym podziale. Regiony są unikalnymi i niezależnymi elementami tej naszej układanki, które - jeśli biorą pod uwagę głos swoich obywateli - mogą dobrowolnie dołączać, odłączać się i łączyć między sobą. Jest to na pewno jakaś dodatkowa warstwa którą musi (tzn musi nie musi, pewnie będzie próbował) zrozumieć potencjalny noffy. no i właśnie to czyni nas wyjątkowym 1
Elina az Ruzmari-Emre 64 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego 14 minut temu, Damiano Robingren napisał: Masz absolutną rację w jednej rzeczy: kilka osób ciągnie cały ten kraj. Zgadzam się, że obecna liczba resortów i ogólnie instytucji to w dużej mierze fikcja, bo faktem jest, że większość z nich istnieje tylko na papierze, a ich "aktywność" raczej nie jest widoczna na forum. Jednak mam wrażenie, że Twoja propozycja idzie w stronę drastycznego cięcia wszystkiego i zostawienia po 2-3 resorty i ewentualnie dodanie czegoś dla "zapaleńców" i ogólne uproszczenie wszystkiego do poziomu odpowiadającego dla około 5 naprawdę aktywnych osób. To logiczne, jeśli przyjąć, że demografia i zapał są stałe i nie da się ich zmienić. No ale właśnie w tym punkcie mówię stanowcze nie, bi sądzę, że naszą demografię i zapał da się zmienić tylko nie metodą dalszego zamykania się i robienia z Federacji minimalistycznego klubu dla pięciu kumpli. Uproszczenie może i jest jakimś rozwiązaniem, ale na pewno nie za wszelką cenę i nie w taki sposób, żeby zabić ostatnie iskry ambicji i narracyjnej fantazji, które jeszcze w kimkolwiek tlią. Zgadzam się z połączeniem większości resortów i ich jakąś powiedzmy decentralizacją, ale nie po to, żeby mieć mniej do roboty, tylko po to, żeby jedna osoba mogła realnie coś zdziałać i mieć z tego satysfakcję, bo chyba możemy się zgodzić, że właśnie po to tutaj jeszcze działamy. A co do regionów to tutaj jestem dużo ostrożniejszy niż Ty. Redukcja ich liczby siłą wywoła tylko kolejne szponty i masowy wyjazd ludzi (którego już byliśmy świadkiem w przypadku pewnego kraju zaczynającego się na literkę N), bo stety, czy niestety niektórzy jednak jakoś się utożsamiają ze swoim miejscem na Pollinie i lepiej tutaj iść w stronę jakichś dobrowolnych fuzji / łączonych państw stowarzyszeniowych. No i też moim zdaniem niestety ale w obecnym stanie naszego kraju nie wystarczy jedynie uprościć biurokrację, żeby ludzie nagle zaczęli masowo wracać i pisać u nas posty. Systemy informatyczne są pewnym... nazwijmy to akceleratorem, ale nie jest jakimś warunkiem koniecznym. Mam wrażenie, że jako Nordata potrzebujemy bardziej jakiegoś celu, który będzie wart wysiłku, a bardziej czegoś więcej niż utrzymanie się na powierzchni, żebyśmy się tylko nie rozpadli. Chociaż tak naprawdę jest to zadanie dla przyszłego rządu, którego składu przynajmniej na moment pisania tej wiadomości jeszcze nie znamy. Prawda jest jednak taka, że jeśli rzeczywiście będziemy mieli wszystko w dupie i wrócimy do statusu quo to tak, rzeczywiście może być słabo no ale z drugiej strony jeśli potraktujemy ten moment rekordowej aktywności jako nowe okno możliwości, a nie tylko chwilowy pik emocji, to sądzę, że mamy bardzo duże szanse na zbudowanie czegoś trwalszego. Wymaga to jednak od wszystkich wyjścia z pewnej strefy komfortu i podjęcia ryzyka, że rzeczywiście coś może nie wypalić. Ja mam inne zdanie bo te cięcia doprowadzają do bankructwa kraju i w tym rozpadu państwa. W tym bunt będzie w regionach autonomicznych. W tym jak jestem przeciwny skracać ministerstw w redukcjach. Ja lubię jest po staremu niż to teraz podajemy do stołu na ten temat i tyle w temacie
Damiano Robingren 507 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego Teraz, Elisa Prakopenka napisał: Ja mam inne zdanie bo te cięcia doprowadzają do bankructwa kraju i w tym rozpadu państwa. Tylko że to nam nie grozi bo Nordata nie posiada własnego banku tylko operuje na Mikronacyjnym Banku Pollinu, który potrafi tworzyć pieniądze z powietrza i dlatego nie jest groźna nam ani inflacja (którą łatwo idzie zbić) ani też nie grozi nam bankructwo bo prawdę mówiąc nie wydajemy pieniędzy na rzeczy związane z funkcjonowaniem państwa. Chociaż może faktycznie jest też to największą wadą polskich mikronacji...
Elina az Ruzmari-Emre 64 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego 8 minut temu, Damiano Robingren napisał: no i właśnie to czyni nas wyjątkowym Tak racja, ale te pomysły idą już za daleko
Damiano Robingren 507 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego Teraz, Elisa Prakopenka napisał: Tak racja, ale te pomysły idą już za daleko no ale dokąd mają iść albo jakie mają być?
Elina az Ruzmari-Emre 64 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego 1 minutę temu, Damiano Robingren napisał: Tylko że to nam nie grozi bo Nordata nie posiada własnego banku tylko operuje na Mikronacyjnym Banku Pollinu, który potrafi tworzyć pieniądze z powietrza i dlatego nie jest groźna nam ani inflacja (którą łatwo idzie zbić) ani też nie grozi nam bankructwo bo prawdę mówiąc nie wydajemy pieniędzy na rzeczy związane z funkcjonowaniem państwa. Chociaż może faktycznie jest też to największą wadą polskich mikronacji... Ja jestem zajestrowana w stemplu Nordata mi nie przelewa mi do banku polinu, tylko mi przelewają z BRD/ZKR RAD. Ale ja jestem weryfikowany tu i tu
Damiano Robingren 507 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego Teraz, Elisa Prakopenka napisał: Ja jestem zajestrowana w stemplu Nordata mi nie przelewa mi do banku polinu, tylko mi przelewają z BRD/ZKR RAD. Ale ja jestem weryfikowany tu i tu no to proszę zgłosić to do NUI a nie prowadzić dyskusję w wątku do tego nie przeznaczonym :?
Elina az Ruzmari-Emre 64 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego (edytowane) 12 minut temu, Damiano Robingren napisał: no ale dokąd mają iść albo jakie mają być? Ja jestem ostrożnym optymistą i z nutką realizmu. W tym powiem że musi nie musi, pewnie będzie próbował bo powiem ale jest podstawowym priorytetem jest tu jak zawsze są nie zadbanie bo uważam że taka ingerencja w życie kraju przybliżyłaby do upadku II FN takie pomysły i krok za daleko przez redukcję ogólną Edytowane 12 Lutego przez Elisa Mitchell
Elina az Ruzmari-Emre 64 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego 11 minut temu, Damiano Robingren napisał: no to proszę zgłosić to do NUI a nie prowadzić dyskusję w wątku do tego nie przeznaczonym :? Proszę o kolejny temat
Burek 1 154 Opublikowano 12 Lutego Opublikowano 12 Lutego 25 minut temu, Elisa Prakopenka napisał: Ja jestem zajestrowana w stemplu Nordata mi nie przelewa mi do banku polinu, tylko mi przelewają z BRD/ZKR RAD. Ale ja jestem weryfikowany tu i tu Musisz się wylogować z MBP i jeszcze raz zalogować 1
Rekomendowane odpowiedzi