Kamiljan de Harlin 1 452 Opublikowano 1 Lutego Opublikowano 1 Lutego Opuściłem II Federację Nordacką w listopadzie roku ubiegłego, aby poświęcić się w pełni walce z siłami zła. Równowaga między chaosem a ładem została bowiem skrajnie zachwiana na korzyść niszczycielskich frakcji reprezentowanych przez Beliara oraz kierowanych przez posłużnych mu Arcydemonów: Khorna, Tzeentcha, Slaanesha oraz Nurgla. Moc chaosu osiągnęła swoje apogeum w roku 2025, czego wszyscy byliśmy naocznymi świadkami. Obserwowaliśmy zgony i zaginięcia wybitnych Nordatczyków, krwawe wewnętrzne spory i kłótnie w państwie nordackim, tyranię prawa i bezprawia w Sarmacji, globalny marazm i stagnację oraz zanik sił życiowych wśród populacji Pollinu. Nie mogłem dalej bezczynnie obserwować tego ekstremalnego wytrącenia świata z harmonii. Postanowiłem samotnie udać się na wyprawę na biegun północny, aby osobiście skontaktować się z siłami chaosu. Próbowałem przemówić do rozsądku Beliarowi oraz ujarzmić temperament Arcydemonów - nieskutecznie. Na nic zdały się próby udowodnienia im, że ich zwycięstwo nad Innosem oraz porządkiem może i zapewni im absolutną władzę nad światem, ale szybko zakończy jego istnienie, a wraz z nim zniknie cokolwiek, nad czym mogliby panować. Arcydemon wojny, Khorne, wybuchł tak wielkim gniewem na moje proroctwa, że sama jego aura wściekłości wgniotła mnie z impetem w ziemię. Siła uderzenia była tak potężna, że przebiłem się na samo dno lądolodu, na którym stoi stolica Imperium Chaosu. Odnalazłem się wówczas w lochach Khorna, gdzie orędownicy pokoju, spokoju i przyjaźni byli doprowadzani do obłędu niewyobrażalnymi torturami. Widziałem cele więzienne zbudowane z czystej energii nienawiści, w których wszystkie kąty miały więcej niż 90 stopni, a i tak tworzyły jakimś cudem zamkniętą przestrzeń. Samo patrzenie na te oszalałe struktury wywoływało we mnie niewyobrażalne cierpienie, nie wspominając o rzeczach, którym poddawani byli osadzeni - na samo ich wspomnienie skręcam się z bólu. Nie pamiętam dokładnie, jak udało mi się uwolnić z dna lądolodu i lochów Khorna, ale po wielu miesiącach walki wróciłem do macierzy. Jestem świadomy, że istnienie Pollinu nigdy nie było tak zagrożone jak dzisiaj. Czuję się zobligowany zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby przywrócić, ku chwale Adanosa, harmonię między chaosem a porządkiem. W tym właśnie celu zamierzam rozpocząć działalność ewangelizacyjną w II Federacji Nordackiej, Nordacie i na całym Pollinie, aby najpierw uświadomić ludzkość o zagrożeniu, a następnie zebrać wystarczająco wielką armię, by je pokonać. Swoje starania o przywrócenie harmonii rozpoczynam od budowy Świątyni Adanosa w dawnej stolicy Brandii - Visp. 1 Cytuj Arcydemon wojny, Khorne, wybuchł tak wielkim gniewem na moje proroctwa, że sama jego aura wściekłości wgniotła mnie z impetem w ziemię. Siła uderzenia była tak potężna, że przebiłem się na samo dno lądolodu, na którym stoi stolica Imperium Chaosu. Odnalazłem się wówczas w lochach Khorna, gdzie orędownicy pokoju, spokoju i przyjaźni byli doprowadzani do obłędu niewyobrażalnymi torturami. Widziałem cele więzienne zbudowane z czystej energii nienawiści, w których wszystkie kąty miały więcej niż 180 stopni, a i tak tworzyły jakimś cudem zamkniętą przestrzeń. Samo patrzenie na te oszalałe struktury wywoływało we mnie niewyobrażalne cierpienie, nie wspominając o rzeczach, którym poddawani byli osadzeni - na samo ich wspomnienie skręcam się z bólu.
Rekomendowane odpowiedzi