Cytuję słowa
Vilarte (1 lut 2026, 17:52):
Tylko ja nie do końca o tym - tak jak pisałem wyżej, nie chodzi mi o to że podany przykład był "zbyt mało stary", tylko że nie możemy brać jednego kryterium i traktować je jak wyroczni. Jeśli chcemy przyjąć jakąś formę na tej zasadzie, że "kiedyś tak się mówiło", to na takiej samej zasadzie możemy wskrzesić N-word, "Cygan" lub "Murzyn" jako imię dla psa albo "cipuchna" jako serdeczne określenie młodej kobiety. Bo też "kiedyś tak się mówiło".
To też nie do końca prawda. Są tytuły o analogicznych formach męskiej i żeńskiej, a są takie które mają jedną wspólną (wspomniany wyżej kawaler czy choćby nasz baronet) albo dwie różne (wspomniane właśnie sir/lady).
>To też nie do końca prawda. Są tytuły o analogicznych formach męskiej i żeńskiej, a są takie które mają jedną wspólną (wspomniany wyżej kawaler czy choćby nasz baronet) albo dwie różne (wspomniane właśnie sir/lady).
W zasadzie co to znaczy /są/? Gdzie? Jeżeli odrzucamy kryterium faktycznego historycznego użycia (jak rozumiem?)
sir/lady to forma adresu i niekoniecznie analogiczna - bo odpowiednikiem sir (w zależności od kontekstu) może być /dame/, /ma'am/, raczej niż lady (w brytyjskim kręgu osobą rycerza, która nie wynika w członkostwa w orderze można okreslić np. Sir Kamiljan Harlin ALBO Kamiljan Harlin, knight - w przypadku kobiety w UK "damostwo" jest zawsze powiązane z członkostwem w danym orderze i nie występuje /dame bachelor/, więc to generalnie będzie Dame Kamiljana Harlin DBE (np.).
Baronetessa ma formę żeńską (w realu w bardzo rzadkim przypadku używanie tego tytuły przez kobietu), utworzoną przecież analogicznie do wyższych tytułów. Nie znalazłem żadnych informacji o żeńskiej formie kawalera/chevalier, oprócz XIX feminatywu. No teraz w realu stosuje się czasem tę damę, to prawda.
Cytuję słowa
Vilarte (1 lut 2026, 17:52):
Nie chcę tu rozkręcać jakiejś żywiołowej dyskusji, bo ostatecznie ja tu jestem tylko gościem i nie decyduję, więc krótko: wolę jak w tytułach jest różnorodność zamiast uniformizacji, i wolę jak wykorzystuje się jak najszerzej piękno naszego języka zamiast mierzyć jak od linijki. A jak wy postanowicie tak będzie.
Też lubię różnorodność, ale ta wynika zazwyczaj z realnych czynników historycznych - gdzie w przypadku budowanego systemu od zera - ich po prostu nie ma. Chyba, że zostaną fabularnie wymyślone czy coś takiego.
Można też po prostu nie określać żeńskich form i zobaczyć jak zdecyduje /wolny rynek/ i czy wytworzy się jakas swoista tradycja.
Cytuję słowa
Vilarte (1 lut 2026, 17:52):
Come on. Bawimy się w nadawanie fejkowych tytułów za pisanie na forum, granie w gry albo robienie konkursów na grafiki z AI; i tak nikt nie będzie kojarzył danej osoby z męstwem tylko dlatego, że mianowali ją internetowym rycerzem. Btw. nie zgadzam się żeby "kobiecość" miała być czymś gorszym od "męstwa".
Tak jak większość rzeczy w mirko - to roleplay. Nie ma co łamać zbytnio czwartej ściany. Co do ostatniego zdania - to trochę zbacza z tematu na rzeczy bardziej płciowe - ale generalnie emancypacja kobiet polega na przyjmowaniu przez kobiety cech męskich (vice versa raczej nie)