[9] Spotkanie wyborcze w Adlernburgu
O poranku w koribijskim Adlernburgu panowało wielkie poruszenie. Na ul. Ofiar Reżimu w pobliżu Placu Freuckiego im. Górników Adlernburskich ekipa techniczna rozstawiała scenę, podwyższenie dla mówców i krzesło dla zaproszonego gościa - Kaspara Waksmana. Nie odpowiedział na publiczną deklarację Prezesa Koalicji Konserwatywnej, więc nikt nie był pewien, czy w ogóle się pojawi, jednak nie była to wymówka, żeby się postarać tak czy siak. Mieszkańcy, okoliczni i przyjezdni z całej II Federacji Nordackiej gromadzili się coraz liczniej koło sceny, podczas gdy na pobliskich masztach zawieszano flagę federacyjną, muratycką i koribijską. Znalazło się również miejsce oczekujące na również zaproszonego Alberta Fryderyka de Espadę, Prezydenta IV Republiki.
Jakąś godzinę po rozpoczęciu przygotowań na miejscu znalazł się Bolesław Kirianóo von Hohenburg, lider partii rządzącej i organizator dzisiejszego spotkania, jak zwykle z charakterystyczną niebieską czapką z daszkiem z podpisem "Czyńmy Nordatę Wielką Ponownie", stanowiącą ostry kontrast z jego garniturem. Wchodząc na swój pulpit widział ogólne poruszenie wywołane jego obecnością. Miał też świetny widok na wszystkich przybyłych - widział wielu prostych mieszkańców miasta, młodych i starych. Wielu z nich trzymało transparenty antykalkilistyczne; przekreślone czarne krzyże, kartki z napisami "Kalkilizm do piachu raz a dobrze", "Zabiliście synów tej ziemi", "Nowa estetyka, stare zło" itp. Tuż przy scenie dostrzegł członków lokalnego Stowarzyszenia Kombatantów, zrzeszającego ofiary wydarzeń z dnia 11 kwietnia 2021 i ich rodziny - kiwnął im z szacunkiem głową. Wśród ludności dało się wyczuć gniewne oczekiwanie na człowieka, który jawnie kultywuję estetykę kalkilizmu - ideologii, której zbrodnie na tej, adlernburskiej ziemi wciąż nie zostały w pełni rozliczone. Patrząc na nich wiedział, że im dłużej będzie to przeciągać, tym większą szkodę wywoła dla wszystkich. Zabrał więc głos.
- Rodacy! Widzimy się dziś na dziewiątym już wiecu Koalicji Konserwatywnej w czasie kampanii do wyborów do Kongresu VII Kadencji. Obiecaliśmy wam dziesięć spotkań na dziesięć dni przed wyborami i z obietnicy się wywiązujemy, zostawiając konkurencję daleko w tyle, jeśli chodzi o ilość spotkań z ludźmi. W czasie poprzednich ośmiu spotkań, gdy podróżowaliśmy po całej II Federacji Nordackiej, a nawet Nan Di i Winkulii, mówiliśmy przede wszystkim o naszych ideach, poglądach i proponowanych rozwiązaniach, o tym jak przez dwa lata budowaliśmy podstawy systemu politycznego i społecznego II FN, jak powoli uzyskiwaliśmy uznanie międzynarodowe i budowaliśmy sojusze. Staraliśmy się, żeby o opozycji było niewiele albo wcale, mówiąc o niej jedynie jeśli sami zostaliśmy przez nią poproszeni do tablicy lub gdy wymagał tego kontekst.
Dziś jednak muszę zrobić wyjątek. Wciąż nie chcę odwzajemniać się takim samym ściekiem, który wylewany był na Koalicję Konserwatywną przez ostatnie dwa lata, jednak powiedzieć coś muszę. Bo nie mógłbym spojrzeć Wam, Adlernburgczyków w twarz gdybym będąc na tej ziemi nie odniósł się do tego, co wydarzyło się tu przed czterema laty. Bo wszyscy dobrze wiemy, że 11 kwietnia 2021 roku, gdy kalkilistyczny marazm w Muratyce dobiegał końca, a obywatele mieli dość Pierwszego Towarzysza Waksmana i konsekwencji jego władzy dla gospodarki, górnicy postanowili wyjść na ulice. Postanowili się nie zgodzić. Postanowili strajkować.
Przytoczyć mi wypada okrzyki, jakie wtedy padały (oryginalny wyciąg z forum ZKRM): "Odbierzecie ludziom miejsca pracy!", "Dlaczego do tej pory nie została rozpisana Konstytucja? Kto nami rządzi!", "Rejony w których zostaną zlikwidowane największa ilość kopalń, są tymi samymi rejonami, w których odsetek ludności deklarujących przynależność do narodu kugarskiego jest największa!". To byli ludzie, którzy chcieli po prostu poprawy sytuacji w państwie. Chcieli, żeby zmiana w końcu nadeszła, żeby Pierwszy Towarzysz przestał okupywać swój stołek. A co zrobili kalkiliści? Wysłali milicję, rzecz jasna, bo to kalkiliści. Mówią o sprawnym centrum decyzyjnym, a sami nie są w stanie podjąć żadnej decyzji. No chyba, że takiej, która pozostawiła traumę wśród mieszkańców Adlernburga do dziś! - Mówił coraz szybciej i głośniej, ale tutaj przerwał, pozwalając swoim słowom wybrzmieć.
- Na szczęście reformy nadeszły. Kaspar Waksman wyrzekł się kalkilizmu, a demokratyczna, wolna Muratyka mogła być państwem założycielskim II Federacji Nordackiej. A jednak teraz Towarzysz Waksman powraca do idei kalkilistycznych. Mówi, że to nie to samo, że to kalkilizm oświecony, że tym razem się uda. Ale nikt go przecież do tego nie zmusił. Mógł się określić jako działach authleftowy, nie musiał utożsamiać się z zbrodniczą ideologią i paradować w swoim mundurze po Muratyce. No chyba, że chciał. Mówi o marazmie Koalicji Konserwatywnej, tej samej która odpowiada za istnienie całego systemu i możliwość kandydowania jego komitetu w wyborach, ale przecież już raz obiecywał wielką rewolucję, pozbycie się KK i nowy lepszy świat. Pamiętacie? Dwa wybory prezydenckie temu kandydował Waksman. Obiecywał, że skończy z marazmem, a gdy Nordata mu zaufała i został wybrany, pierwsze co zrobił to spróbował obalić Kongres. Kiedy mu się to nie udało, kiedy obywatele zagłosowali w referendum przeciwko przedwczesnemu rozwiązaniu parlamentu, znikł. Ale tak zupełnie. Przez praktycznie całą kadencję nic nie można było u niego załatwić. Tak pięknie zwalczył "marazm" KK, że aż wrócił do historycznego marazmu kalkilistycznego. Historia lubi się powtarzać, czy coś.
Mamy więc teraz Partię Kalikilistów i Reformatorów która prosi Was, żebyście nie zaufali dowożącej od dwóch lat KK, tylko zaufali Waksmanowi, który w lutym tego roku obiecywał rewolucję, a ostatecznie popadł w głęboką realiozę. Mówię Partię Kalkilistów i Reformatorów, chociaż nazwa powinna brzmieć Partia Kalkilisty i Reformatora. W czasie tej kampanii szydzono z nas i wmawiano Wam, że u kandydata liczy się jego etniczność, a nie kompetencja. Kalkiliści-Reformatorzy próbują wyżebrać od Was mandat tylko dlatego, że nie są Koalicją Konserwatywną, sami przez całą kampanię nie przedstawiając zbyt wielu realnych postulatów. Tymczasem my trwamy z naszą propozycją dla Nordatczyków, abyście pomogli nam Uczynić Nordatę Wielką Ponownie. Wybór należy do Was.
Tak, było dziś trochę bardziej negatywnie niż zazwyczaj, ale nie mogłem będąc w Adlernburgu tak po prostu mówić o czymś innym i przyłączać się do zmowy milczenia. Nasze postulaty i wizję wspólnej, Zjednoczonej Nordaty przedstawiałem w poprzednich spotkaniach, do których oczywiście odsyłam. Do tej Zjednoczonej Nordaty zapraszamy również działaczy kalkilistyczno-reformistycznych, ale najpierw muszą przestać szczuć na nas i zająć się swoimi postulatami. Bo chociaż osobiście mam do nich wielką sympatię i szacunek, nie mogę zdzierżyć nieprzygotowania, z którym stanęli do tej kampanii i które najwyraźniej próbują zamaskować bezpodstawnymi oskarżeniami.
O to przecież chodzi w wyborach, o ścieranie postulatów i sposobów myślenia, a nie przekonywaniu, że jedna opcja to zmiany i przyszłość, a druga to dosłownie zagrożenie upadkiem II Federacji Nordackiej (tak, dosłownie takie słowa padały o KK, nie żartuję). Nasze rządy znane są z tego, że zapraszamy do nich wszystkich chętnych i kompetentnych, niezależnie od barw politycznych i tak samo będzie w przyszłej kadencji. O ile nam na to pozwolicie. Niech Trwa Nordata Zwycięska! Czyńmy Nordatę Wielką Ponownie! - zakrzyknął, słysząc chór powtórzeń, podczas gdy wyborcy czekali na pojawienie się Waksmana wyjaśniającego ofiarom kalkilizmu jego zalety, lub Prezydenta Espady, który został zaproszony do wypowiedzenia się.

.thumb.jpg.229fc147657a105a501ce8ef398c96d6.jpg)
