Wieczorne światło padało na witraże monumentalnego Kościoła Rotriokatolickiego pw. Świętego Kwadrata w sercu Ałłopolu. Wierni zgromadzeni na Mszy Świętej trwali w modlitwie, adorując Jezusa Chrystusa. Tę spokojną scenerię zakłócił nagły trzask potężnych drewnianych drzwi wejściowych.
Do wnętrza świątyni wkroczyła grupa zamaskowanych mężczyzn ubranych w wojskowe stroje, dzierżących broń automatyczną. Na ramieniu mieli naszywki fundamentalistycznej Prawosławnej Armii Uhrainy. Na przedzie grupy szedł masywniejszy mężczyzna, który wykrzyknął coś o oczyszczeniu uhraińskiej ziemi z heretyków. Tuż po tych słowach, rozległ się dźwięk pocisków. Kilkunastu zamachowców otworzyło ogień celując w wiernych i duchownych. Nabożeństwo zmieniło się w krwawą masakrę... Krew rozlała się na podłogę. Strzały rozbrzmiewały echem po całej sali i słychać je było kilka kilometrów dalej. Rozległy się krzyki dzieci i kobiet, które szybko były uciszane śmiertelnymi strzałami. Terroryści nie oszczędzali nikogo. Zapach kadzidła zaczął mieszać się z wonią prochu i krwi.
Jeden z duchownych, ksiądz proboszcz Nikita Kalmirow, podbiegł do jednego z rannych dzieci, unikając pocisków. Schował chłopca za słupem, po czym padł na ziemię od strzału w tył głowy. Jeden z ministrantów trzymając w ręku hostię, zdążył unieść ją ku niebu w ostatnim akcie wiary, zanim padł martwy. W kościele nie było już żadnej żywej duszy poza grupą zamachowców. Upewnili się o tym strzelając profilaktycznie do niektórych trupów. Po kilkunastu minutach napastnicy opuścili kościół, pozostawiając za sobą dziesiątki martwych rotriokatolików.
Jeśli organy ścigania chcą namierzyć zbrodniarzy, powinny natychmiast przystąpić do akcji.








